EN

AKTUALNOŚCI

przewiń w dół

BĘDZIESZ MIŁOWAŁ

23 maja 2020

BĘDZIESZ MIŁOWAŁ

23 maja 2020

Wchodząc do tej strefy, widz znajdzie się wśród pni drzew wiszących nad podstawami rzymskich kolumn. Jerzy Kalina za pomocą tej instalacji chciał przybliżyć historię powojenną: po drugiej wojnie światowej Polaków próbowano odciąć od korzeni cywilizacji łacińskiej, z których życiodajnych soków czerpaliśmy przez tyle wieków. Nie udało się to dzięki zdecydowanemu oporowi większości Polaków, dla których duchowym przywódcą był prymas Stefan Wyszyński. 

Ten rząd pni symbolizuje też wszystkie lasy, w których walczyli polscy partyzanci z wrogami zarówno z Zachodu, jak i ze Wschodu, poza tym także las katyński oraz inne lasy rozsiane po całym kraju (np. lasy piaśnickie i na Kielecczyźnie), gdzie rozstrzeliwano i grzebano Polaków w zbiorowych mogiłach. Jest on wreszcie symbolem kampinoskich Lasek, gdzie w czasie powstania warszawskiego działał jako kapelan AK o pseudonimie Radwan II x. Stefan Wyszyński. 

 

Ksiądz Stefan Wyszyński zaniósł ranną łączniczkę do szpitala polowego w Laskach, dźwigając ją przez cztery kilometry. Asystował przy operacjach, a widok amputowanych rąk i nóg wynoszonych koszami zapisał się w jego pamięci do końca życia. To właśnie wtedy wiatr z płonącej Warszawy przywiał pod nogi księdza kapelana nadpaloną karteczkę z ocalałym napisem: Będziesz miłował. Słowa te stały się mottem jego posługi pasterskiej, bo niedługo po wojnie 4 marca 1946 r. x. Wyszyński niespodziewanie został mianowany biskupem lubelskim, stając się najmłodszym polskim hierarchą. Jeszcze większe zaskoczenie wzbudziła jego nominacja na arcybiskupa gnieźnieńskiego i warszawskiego, zarazem prymasa Polski dwa i pół roku później, 12 listopada 1948 r.

 

 

W roku 1946 otrzymałem powołanie na biskupa lubelskiego. Byłem tym mocno przestraszony. Ponieważ czułem, że przerasta to moje siły, zwłaszcza w tak trudnych czasach, jakie przed Kościołem Bożym stanęły w okresie powojennym – opierałem się woli Stolicy Świętej… Szukałem więc pomocy. Przypomniałem sobie modlitwę mojej matki i mojego ojca przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej w kościele parafialnym w Zuzeli. Postanowiłem iść w ich ślady. Dlatego po konsekrację biskupią pojechałem na Jasną Górę. Odtąd już życie moje związane jest z Jasną Górą.

Prymas Stefan Wyszyński, Przemówienie do wiernych parafii w Zuzeli, 13 czerwca 1971 r.

Z powodu narastającej fali prześladowań Kościoła przez komunistów, którzy przejęli w Polsce władzę po sfałszowanych wyborach i referendum, prymas Wyszyński, próbując znaleźć z nimi modus vivendi, zdecydował się na zawarcie 14 kwietnia 1950 r. porozumienia z rządem. 

Gdy jednak komuniści jawnie gwałcili zawarte ustalenia, co wyraziło się usunięciem religii ze szkół, rozwiązywaniem organizacji katolickich, prowadzeniem zaprogramowanej ateizacji dzieci i młodzieży, likwidowaniem prasy i wydawnictw katolickich, inspirowaniem ruchu tzw. księży patriotów, urządzaniem pokazowych procesów duchownych, „szpiegów Watykanu”, w tym biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka, Episkopat wydał 8 maja 1953 r. słynny memoriał do rządu ze słowami: „Rzeczy Bożych na ołtarzach Cezara składać nam nie wolno. NON POSSUMUS [NIE MOŻEMY]”.

 

 

Dlaczego prowadziłem do porozumienia? Byłem od początku i jestem nadal tego zdania, że Polska, a z nią i Kościół Święty, zbyt wiele utraciła krwi w czasie okupacji hitlerowskiej, by mogła sobie obecnie pozwolić na dalszy jej upływ.

Prymas Stefan Wyszyński, Zapiski więzienne, Rywałd, 27 września 1953 r.

Tego sprzeciwu władza ludowa znieść nie mogła. Na najwyższym szczeblu – Sekretariatu Biura Politycznego PZPR z Bolesławem Bierutem na czele – zapadła decyzja o aresztowaniu prymasa, który kilka miesięcy wcześniej został mianowany kardynałem. 

25 września 1953 r. funkcjonariusze UB wywieźli prymasa w nieznanym kierunku. Kilkakrotnie zmieniano mu miejsca pobytu, obawiając się reakcji ludności na uwięzienie głowy Kościoła katolickiego w Polsce. Przebywał kolejno w Rywałdzie, Stoczku Warmińskim, Prudniku Śląskim i Komańczy, mężnie znosząc surowe, zwłaszcza w pierwszym okresie uwięzienia, warunki pobytu. Cały czas poddany był ścisłej inwigilacji, upokarzającej cenzurze listów i asystencji licznych ubeckich „opiekunów”. 

W drugim miejscu uwięzienia, w Stoczku Warmińskim, 8 grudnia 1953 r. prymas dokonał osobistego aktu oddania się Matce Bożej w macierzyńską niewolę miłości. W tym wydarzeniu należy szukać genezy jego przyszłych wielkich dzieł maryjnych: Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, nawiedzenia kopii Cudownego Obrazu Jasnogórskiego w polskich parafiach oraz Wielkiej Nowenny, czuwania soborowego z Maryją Jasnogórską, wreszcie milenijnego Aktu Oddania Polski w Macierzyńską Niewolę Maryi Matki Kościoła za Wolność Kościoła Chrystusowego. 

 

 

W więzieniu kard. Wyszyński zapisał słowa, które pozwalają mówić o nim jako o człowieku, który wstąpił na drogę świętości. Niedługo po oburzającym aresztowaniu świadom doznanych krzywdy i niesprawiedliwości, w noc wigilijną1953 r. zanotował w Zapiskach więziennych: „Nie zmuszą mnie niczym do tego, bym ich nienawidził”.

W ostatnim miejscu uwięzienia, w Komańczy, w Bieszczadach, kard. Wyszyński napisał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, który potajemnie przesłał na Jasną Górę. 

 

Myśl o odnowieniu Kazimierzowych Ślubów w ich trzechsetlecie zrodziła się w mej duszy w Prudniku, w pobliżu Głogówka, gdzie król i prymas przed trzystu laty myśleli nad tym, jak uwolnić Naród z podwójnej niewoli: najazdu obcych sił i niedoli społecznej. Gdy z kolei i mnie powieziono tym samym niemal szlakiem, z Prudnika na południowy wschód, do czwartego miejsca mego odosobnienia, w góry, jechałem z myślą: musi powstać nowy akt Ślubowań odnowionych! I powstał właśnie tam, na południowym wschodzie, wśród gór! Tam został napisany i stamtąd przekazany na Jasną Górę. Zapewne, okoliczności odmienne nieco, ale myśli te same!

Prymas Stefan Wyszyński, Kazanie do górali, Zakopane, 19 sierpnia 1957 r.